Sam pigment stanowi aż 90 % specyfiku o konsystencji proszku. Można Nim uzyskać efekt od naturalnego rozświetlenia, co sprawdza się przede wszystkim w odcieniach cielistych (m.in. tych nabytych przeze mnie) po mocny efekt skrzący się niezależnie od rodzaju światła - dzienne/naturalne czy sztuczne/żarówkowe. Kontrola intensywności nie sprawi na pewno problemu nawet największemu laikowi. Można je stosować zarówno na sucho, jak i mokro. O dziwo nie rozsypują się po całej twarzy przy próbie aplikacji pędzlem, gąbeczką czy placem.
Zarówno w połączeniu z bazą pod cienie jak i bez jej pomocy są na prawdę trwałe, bo potrafią utrzymać się cały dzień nawet w trudnych warunkach.
ODCIEŃ 76:
Jest to chyba jeden z niewielu, który nie tworzy niebieskiej smugi pozostawiając piękny naturalny kolor. Doskonały do użycia pod linią brwi i wewnętrznym kąciku oka.
ODCIEŃ 14
Kolor delikatny - brzoskwiniowo - łososiowy idealnie zgrywający się z odcieniem skóry. Niezawodny przy uzyskaniu efektu świeżego "au naturel"na całej powierzchni powieki.
Osobiście skusiłam się na dwa z całej armii wariantów kolorystycznych dostępnych na stronie producenta :
http://inglotcosmetics.com/amc.pure.pigment..eye.shadow/products/146/344
Cienie możecie nabyć na stoiskach INGLOT . W sklepie internetowym niestety nie widziałam, aby produkt był dostępny.
Gorąco zachęcam Was do zakupu wg. mnie to bezapelacyjnie must-have!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz